Apr 11, 2026
Chyba tylko najstarsi
górale pamiętają, że ostatni raz ślubowanie sędziów Trybunału
odbyło się w parlamencie jeszcze w latach 90. XX wieku. Ówczesne
przepisy — w zupełnie innych realiach politycznych i prawnych —
przewidywały, że członkowie TK muszą ślubować wobec marszałka
Sejmu. To zmieniła dopiero ustawa z 1997 r., która bazowała na
przepisach nowej Konstytucji i przenosiła ślubowanie z marszałka na
prezydenta.
Twórcy ustawy nie przewidzieli jednak, że pojawią się
prezydenci, którzy odmówią przyjęcia ślubowania od sędziów
wybranych przez Sejm. Zaczął Andrzej Duda w 2015 r., a dzieło
kontynuuje Karol Nawrocki. Prezydent przez kilka tygodni nie
zapraszał na ślubowanie nowo wybranych członków TK. Wyjątek zrobił
wobec dwojga, choć Pałac Prezydencki nie potrafi logicznie
wytłumaczyć, dlaczego akurat padło na sędziów Dariusza Szostka i
Magdalenę Bentkowską. Tak się jednak składa, że oboje są związani z
PSL i Polską 2050, czyli z partiami, które Nawrocki i PiS próbują
wyciągnąć z koalicji.
W tej sytuacji pozostała czwórka postanowiła działać i w
Sejmie złożyła ślubowanie w obecności Włodzimierza Czarzastego i
notariusza, który przygotował dokumenty potwierdzające śluby.
Sędziowie zanieśli je na biuro podawcze Kancelarii Prezydenta, a
potem poszli do gmachu Trybunału, gdzie przyjął ich Bogdan
Święczkowski, namiestnik PiS. „Godzilla” z nimi pogadał, wypił —
jak zapewnia — butelkę wody mineralnej, ale gabinety przydzielił
tylko Szostkowi i Bentkowskiej. Reszta przydziału spraw nie
dostała. Z PiS płyną nieoficjalne głosy sugerujące, że jeśli za dwa
lata zmieni się większość sejmowa, nowy parlament w miejsce czwórki
sędziów może wybrać nowych.
Rzeczą oczywistą jest, że prezes PiS Jarosław Kaczyński był
uprzedzony o ruchach prezydenta. Nie po to w najbliższym otoczeniu
głowy państwa są zaufani ludzie Nowogrodzkiej — szef gabinetu
prezydenta Paweł Szefernaker oraz szef Kancelarii Prezydenta
Zbigniew Bogucki.
Jest jasne, że poprzez podzielenie sędziów na dwie grupy
Kaczyńskiemu i Nawrockiemu chodziło o wbicie klina w koalicję
rządzącą. To miał być też ukłon wobec słabego ogniwa koalicji —
Polski 2050, która jest krytyczna wobec premiera. Oraz wobec PSL,
bo prawica wierzy, że uda się ludowców skusić do obalenia rządów
Tuska.
Argumentacja prawna jest rzeczą trzeciorzędną. Kaczyńskiemu,
Nawrockiemu i Święczkowskiemu w rzeczywistości chodzi o to, aby
Trybunał nie został trwale przejęty przez obecną koalicję. Bo wtedy
— taka jest w PiS obawa — TK mógłby wysadzać w powietrze projekty
rządów PiS, jeśli po wyborach 2027 r. partia wróci do władzy.
Wprowadzenie w tej chwili do Trybunału sześciorga sędziów
doprowadziłoby do tego, że już w tym roku większość członków TK
stanowiliby nominaci obecnej władzy, a każdy z nich miałby przed
sobą długą, 9-letnią kadencję. Zaprzysiężenie jedynie dwójki
sędziów daje Kaczyńskiemu gwarancję, że do wyborów nie wypuści TK
ze swych górnych kończyn.
W najnowszym odcinku słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy”
jego twórcy opowiedzą też m.in. o powrocie wojny o kryptowaluty,
drżeniu w PiS przed wyborami na Węgrzech, a także o tym, dlaczego
prezes NBP Adam Glapiński już nie chce sprzedawać złota.