Apr 18, 2026
Coś w PiS pękło, coś się
skończyło. Rejestracja przez byłego premiera Mateusza Morawieckiego
własnego stowarzyszenia została uznana przez prezesa PiS Jarosława
Kaczyńskiego za wrogie, pasożytnicze działanie, obliczone na
rozbicie partii. Czy prezes sam doszedł do tego wniosku, czy też
zasuflowali mu go niechętni Morawieckiemu partyjni konkurenci
skupieni we frakcji „maślarzy” — to w sumie bez znaczenia. Kluczowe
jest to, że Kaczyński właśnie wszedł w tryb anihilacji — czyli
zrobi wszystko, aby zniszczyć organizację Morawieckiego, przekupić
lub zastraszyć jej członków, a jego samego rzucić na kolana, by z
pokorą ucałował prezesowski sygnet. Kaczyński anihilował już nie
raz swych prawdziwych i urojonych wrogów — zarówno w PiS, jak też
szerzej na prawicy.
Wyrzucił z partii wielu jej twórców: Kazimierza
Marcinkiewicza, Pawła Kowala, Joannę Kluzik-Rostkowską, Pawła
Zelewskiego, Kazimierza Michała Ujazdowskiego, Marcina Libickiego,
czy Zbigniewa Ziobrę. Zniszczył Samoobronę, Ligę Polskich Rodzin,
Porozumienie Jarosława Gowina, zaś Suwerenną Polskę Ziobry po
latach wcielił do PiS. Wydawać by się mogło, że posiadając takie CV
prezes nie będzie miał większych problemów z pacyfikacją buntu
Morawieckiego. Ale tak wcale nie jest. Morawiecki — choć w polityce
jest raptem od dekady — to zawodnik, z jakim Kaczyński się dotąd
nie mierzył. Prezes nie może go szantażować usunięciem z list
wyborczych, bo jako milioner ma z czego żyć i brak poselskiego
mandatu nie jest mu straszny. W dodatku jest na tyle popularny, że
ma szansę wprowadzić do Sejmu własną partię. Ponieważ
Kaczyński nie rządzi, więc nie naśle na niego prokuratury, służb i
skarbówki. Jedyne co może zrobić, to uderzyć w jego ludzi. I to się
właśnie zaczyna — Kaczyński prośbą i groźbą będzie wyciągał posła
po pośle z organizacji Morawieckiego.
Kluczowe jest to, ilu z nich ustoi — Morawiecki zebrał ich w
stowarzyszeniu niemal 40. Twórcy „Stanu Wyjątkowego” Andrzej
Stankiewicz i Jacek Gądek rozmawiają z nimi. Jedni są twardzi i
butni. Drudzy wyraźnie pękają. Bez względu na to, jak się skończy
ten bunt Morawieckiego, już nic nigdy w PiS nie będzie takie
samo.