Feb 21, 2026
Mówiąc szczerze, twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy”
nie wierzą, że Jarosław Kaczyński ma już w głowie jedno nazwisko
kandydata PiS na premiera. Bawi nas, gdy prezes mówi, że już wie,
ale jeszcze nie powie. No to my powiemy — Kaczyński rozważa
Tobiasza Bocheńskiego lub Przemysława Czarnka. I, mówiąc szczerze,
niezbyt to nas porusza. Z jednego powodu — prezes zachowuje się,
jakby nie rozumiał, że skończyły się czasy, gdy to on jednoosobowo
wskazywał kandydata na premiera. Dziś scena polityczna wygląda
inaczej — Kaczyński traci wpływy na prawicy kosztem Konfederacji i
Korony Brauna. Najpierw więc PiS musi dobrze wypaść w wyborach,
potem znaleźć koalicjantów, a dopiero w finale ustalić z nimi
nazwisko premiera — a do tego droga daleka. Komunikatu Kaczyńskiego
nie można jednak lekceważyć. I nie chodzi tu o namaszczenie
Bocheńskiego czy Czarnka, tylko topienie Mateusza Morawieckiego.
Prezes otóż jednoznacznie dał do zrozumienia, że dla Morawieckiego
nie widzi miejsca na czele rządu PiS w razie powrotu do władzy. Ten
komunikat to polityczny sygnał dla Morawieckiego i jego frakcji
„harcerzy”, że w PiS nic dobrego już ich nie czeka. I właśnie to
może mieć kolosalne konsekwencje dla sceny politycznej — łącznie z
ich wyjściem z PiS.
Na razie rozpada się Polska 2050
Szymona Hołowni — biorąc pod uwagę datę zapisaną w jej nazwie,
upada co najmniej ćwierć wieku za wcześnie. Politycy partii, która
miała zmienić oblicze tej ziemi, wyzywają się od „bydlaków”,
zarzucając sobie oszustwa i defraudacje. Jednocześnie, jak
przystało na demokratów, dzielą się na pół. Jedna grupa tworzy klub
Centrum, a druga chce być „wyrazistym centrum”. Ale rozpad Polski
2050 wcale nie musi oznaczać, że Hołownia zniknie z polityki. Bo
zostało przy nim to, co ważniejsze od połowy straconego klubu —
grube miliony w partyjnej kasie. To dobre wiano, żeby negocjować
koalicję przed kolejnymi wyborami. Z kim? Może z PSL? Może z
Morawieckim? Pewne jest jedno — nie z Tuskiem, bo Hołownia uważa,
że premier chce go wykończyć.
Panie Szymonie, nie potrzeba Tuska —
pan się sam wykańcza.