Jun 20, 2026
Twórcy
słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy” Andrzej Stankiewicz i
Jacek Gądek zachodzą w głowę - kto w Koalicji Obywatelskiej oszalał
na tyle, że pozwolił młodemu lekarzowi i radnemu KO Dawidowi
Kacprzykowi robić karierę w stołecznych lecznicach? Jest wiele
sygnałów wskazujących na to, że liderzy KO - choćby Marcin
Kierwiński i Radosław Sikorski - bardzo świadomie utrącili
Kacprzyka, blokując mu w 2023 r. start do Sejmu, a pół roku później
do Rady Warszawy. Coś musiało być nie tak, bo wcześniej Kacprzyk
był lojalnym narzędziem Kierwińskiego, który jego rękami przejął
kontrolę nad partyjną młodzieżówką - został za to nagrodzony
miejscem na listach KO w wyborach sejmowych w 2019 r.
A zatem - z dużej polityki trzy lata temu go
wycięli. Jednocześnie nie usuwali z partii i pozwalali kandydować
do rady dzielnicowej, choć z pośledniego miejsca. Ale kluczowe jest
to, że liderzy Platformy przymykali oko na to, że Kacprzyk został
koordynatorem SOR w sztandarowej lecznicy Rafała Trzaskowskiego -
Szpitalu Południowym. I to mimo że nie miał odpowiedniego
wykształcenia - jest młodym, 28-letnim lekarzem bez
specjalizacji.
Młody medyk ze Szpitala Południowego i
trzech innych państwowych placówek medycznych wydoił w ciągu roku
1,6 mln zł, dzięki czemu kupił sobie choćby nowe porsche, którym
przyjeżdżał na partyjne zebrania.
Kierwiński i Trzaskowski próbują nawzajem
zwalać na siebie winę za tę aferę. Każdy z nich twierdzi, że
nie wiedział, iż młody zarabia miliony, a w dodatku fałszuje
statystyki pracy. Wiele wskazuje jednak na to, że niektórzy - a
może całkiem wielu - wiedziało, bo Kacprzyk przyjmował polityków KO
i członków ich rodzin poza kolejką, goszcząc w saloniku VIP i
racząc ekspresowymi pakietami badań niedostępnymi dla normalnych
pacjentów.
To może być najpoważniejszy kryzys rządu
Donalda Tuska. Premier zdaje sobie z tego sprawę, dlatego rozpoczął
brutalne rozliczenia w stołecznej Platformie.