Apr 4, 2026
Gdybyśmy tydzień temu dowiedzieli się, że prezydent
Karol Nawrocki przyjmie ślubowanie od świeżo wybranych sędziów
Trybunału Konstytucyjnego, to bylibyśmy wstrząśnięci i zmieszani
jednocześnie. No bo przecież nie jest tajemnicą, że Pałac
Prezydencki do spółki z Prawem i Sprawiedliwością od tygodni
szukali pretekstu, żeby zablokować wejście do sądu konstytucyjnego
nominatów obecnej większości sejmowej. Ba, pisowcy zdecydowali się
na ruch tak kuriozalny, że aż moglibyśmy powiedzieć o nim
"zabawny", gdyby sprawa nie dotyczyła rzeczy śmiertelnie
poważnej.
Złożyli oni
mianowicie skargę do TK na… własną ustawę sprzed dekady, która
m.in. wskazywała, że to Regulamin Sejmu zawiera instrukcję wyboru
sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Przez dziesięć lat można było
więc — według PiS — wybierać ich zgodnie z ustawą, ale jak się
zmieniła władza, to politycy Prawa i Sprawiedliwości stwierdzili,
że to jednak niefajnie. Skarżący argumentowali również, że do czasu
rozpoznania skargi, prezydent powinien się wstrzymać z przyjęciem
ślubowania od nowych sędziów.
Przypomnijmy:
niedawno Sejm wybrał łącznie sześcioro sędziów. Oto oni: sędzia i
przewodniczący komisji kodyfikacyjnej ustroju sądownictwa i
prokuratury przy Ministerstwie Sprawiedliwości Krystian Markiewicz,
dr hab. nauk prawnych, prof. w Instytucie Nauk Prawnych PAN Maciej
Taborowski, dr hab. nauk prawnych, prof. w Katedrze Postępowania
Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu
Warszawskiego Marcin Dziurda oraz sędzia, dotąd prezes Sądu
Okręgowego w Opolu Anna Korwin-Piotrowska, mec. Magdalena
Bentkowska i prof. Dariusz Szostek z Uniwersytetu Śląskiego.
Prezydent zwlekał
ponad dwa tygodnie. Przez media w tym czasie toczyła się dyskusja
na temat tego, co się stanie, jeśli Karol Nawrocki nie zaprosi do
Pałacu nikogo. Festiwal propozycji trwał w najlepsze. Pojawiały się
sugestie, że może sędziowie powinni udać się do notariusza i tak
złożone ślubowanie przesłać prezydentowi. A może to marszałek Sejmu
powinien wysłuchać ślubowania i odpowiednie dokumenty dostarczyć do
siedziby głowy państwa?
Tymczasem prezydent
Nawrocki postanowił ślubowanie przyjąć, ale tylko od dwójki: mec.
Magdaleny Bentkowskiej i prof. Dariusza Szostka. Głowa państwa
ewidentnie gra na podział sześcioosobowej grupy, bo o
zaprzysiężeniu pozostałej czwórki nic nie słychać. Szef
prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki twierdzi, że sprawa jest
analizowana. Ale my w Stanie Wyjątkowym domyślamy się, że ta
analiza może potrwać do końca kadencji Sejmu.
Sędziowie Dariusz
Szostek i Magdalena Bentkowska nie stawili się na razie w Trybunale
Konstytucyjnym po ślubowaniu w Pałacu Prezydenckim. Prof. Szostek
po wyjściu z siedziby głowy państwa mówił, że stanie się to po
świętach. Nie jest to jednak takie pewne. Jak się dowiadujemy,
w Warszawie — w dniu ślubowania — przebywała cała szóstka wybranych
niedawno przez Sejm sędziów sądu konstytucyjnego.
Jak wynika z
naszych rozmów z przedstawicielami obozu władzy, rządzący uznawali
przyjęcie ślubowania jedynie od części sędziów za najbardziej
prawdopodobne rozwiązanie. Chodziło o to, by próbować odsunąć od
prezydenta zarzuty o to, że brutalnie łamie konstytucję i
całkowicie ignoruje wybór Sejmu, co jest wyłącznym uprawnieniem
izby niższej parlamentu.
W Kancelarii
Prezydenta wymyślono więc, że ślubowanie zostanie przyjęte od
dwójki sędziów, co pozwoli na to, by w TK było 11 osób. Minister
Zbigniew Bogucki przekonywał, że w ten sposób — zgodnie z ustawą o
Trybunale — sąd konstytucyjny będzie miał tzw. pełny skład. Co
ciekawe, TK pod kierownictwem Bogdana Święczkowskiego w
zeszłym roku uznał, że ten przepis jest niekonstytucyjny, a pełen
skład to po prostu liczba sędziów zdolna w danym momencie do
orzekania.
Jak słyszymy, nie ma
jeszcze decyzji dotyczącej dalszych kroków rządzących. Nie jest
jasne, czy dwoje sędziów, którzy zjawili się w Pałacu
Prezydenckim, rzeczywiście w ciągu najbliższych dni uda się do
siedziby TK, by podjąć obowiązki. Możliwe, że będą chcieli poczekać
na pozostałą czwórkę, ale tej grupki Karol Nawrocki do siebie
raczej nie zaprosi.
W rządzie słychać o
różnych opcjach, w tym "twardych". Zwolennikiem tego typu rozwiązań
ma być minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, choć nie jest
jasne, o co może chodzić.
W tym wydaniu Stanu
Wyjątkowego Kamil Dziubka i Dominika Długosz zastanawiają się
również, czy Mateusz Morawiecki odejdzie z PiS, bo w mijającym
tygodniu spotkał się na debacie z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.
Chemii między panami nie było, ale było jedno - sygnał dla
Jarosława Kaczyńskiego, że były premier nie jest skazany na trwanie
w PiS.
Twórcy programu
odpowiedzą też m.in. na pytanie, czy Jarosław Kaczyński zacznie
wyrzucać ludzi z partii, żeby siłą wymusić jedność. Przeanaluzują
również potencjalne zyski i straty dla rządu po decyzji o obniżce
cen paliw. Będzie też o żenujących żartach polityków z okazji Prima
Aprilis.