Preview Mode Links will not work in preview mode

Aug 15, 2026

Brzmi jak political fiction, ale to prawda. Jarosław Kaczyński zafiksował się na punkcie jednej listy całej prawicy do Sejmu - naciska na prezydenta Karola Nawrockiego, aby "energicznie się za to zabrał" i był ojcem tej listy. Donald Tusk na spotkaniu z liderami PSL i Nowej Lewicy też kreślił wizję jednej listy całej koalicji. Powód: skoro Kaczyński z Nawrockim mogliby stworzyć jeden blok, to strona rządowa nie może pójść na wybory rozczłonkowane. Jeśli to się uda, to będzie już starcie totalne Tuska i Nawrockiego. 
Gdy idzie wojna, Tusk traci swojego najwierniejszego druha - prawą rękę, a wręcz "prawnicy mózg" całego rządu, czyli Macieja Berka. Dotychczasowy minister chce być sędzia Trybunału Konstytucyjnego i rozprawić się z "Godzillą" (prezesem TK Bogdanem Święczkowskim). To koniec miękkiej gry - Tusk ogłosił, że wobec "masakry" w TK, nie będzie "ciotuleńką", ale będzie się bił. To znaczy Berek się będzie bił - na paragrafy i głosy w TK. 
W potrzasku znajduje się Marcin Romanowski - były wiceminister sprawiedliwości. Prosi on o list żelazny - za cenę uniknięcia aresztu jest gotów przyjechać do Polski i odpowiadać jako przed sądem. Napisał list, który - wedle stempli pocztowych - wysłał z Naddniestrza, kontrolowanego przez Rosję regionu Mołdawii. PiS nie chce go bronić, ale musi. 
Ale i obóz władzy jest wstrząsany. A to aferą na 4,5 miliona złotych, które rozdawała, także swojemu mężowi, działaczka Koalicji Obywatelskiej, a to wyciek danych medycznych 19 milionów polskich pacjentów. Większego ataku hackerskiego w Polsce nie było, a sprawcy chcieli za te dane okupu. Rząd płacić nie będzie.