Apr 29, 2025
Tak już będzie do końca kampanii. Jako sondażowy faworyt i
reprezentant największej partii rządzącej Rafał Trzaskowski to
najbardziej atakowany uczestnik debat prezydenckich - czy się
na nich pojawia, czy nie. Tak też było w poniedziałek podczas
debaty w „Super Expressie”, w której - to pierwsza taka sytuacja w
tej kampanii - udział wzięło wszystkich 13 kandydatów. Trzaskowski
przyszedł, bo po dwóch nieobecnościach na debatach Telewizji
Republika nie mógł sobie pozwolić na kolejną absencję. Gdyby
wyborcy uznali, że boi się debat, to mogłoby mu realnie zaszkodzić
w kampanii.
Przyszedł i na tym wygrał. Był dobrze przygotowany, luźniejszy i
bardziej przekonujący, niż podczas debaty w Końskich. Jego główny
konkurent Karol Nawrocki zaprezentował swój zwyczajny poziom - choć
w kilku trudnych momentach zabrakło mu refleksu. Do tego sprawny
jak zwykle w debatach Szymon Hołownia pokonał swego naturalnego
oponenta Sławomira Mentzena - po raz kolejny okazuje się, że lider
Konfederacji słabo znosi konfrontację.
Twórcy „Stanu Wyjątkowego” rozkładają na czynniki pierwsze plan, z
jakim Trzaskowski przyszedł na tę debatę: obsadzić Nawrockiego w
roli marionetki Kaczyńskiego i zmusić do tłumaczenia się z rządów
PiS, w tym z szaleństw Macierewicza. Andrzej Stankiewicz i Jacek
Gądek zauważają także, że tym razem - w odróżnieniu od debaty w
Końskich - koalicyjni konkurenci Trzaskowskiego byli wobec niego
bardziej dyplomatyczni. Zwłaszcza Hołownia - który w ostatnich
dniach był brutalny wobec kandydata KO - wyraźnie spuścił z tonu. A
Magdalena Biejat dała się nawet Trzaskowskiemu zaprosić do
współpracy.