Mar 21, 2026
Za
swej władzy PiS zafundował nam wszystkim przyspieszone korepetycje
z wszelakich instytucji państwa i ich konstytucyjnej roli. Któż
wcześniej zdawał sobie sprawę ze znaczenia Trybunału
Konstytucyjnego? Kto zacz przejmował się decyzjami Krajowej Rady
Sądownictwa? Azaliż któżże podniecał się izbami w Sądzie
Najwyższym? Po rządach PiS wszyscy jesteśmy mądrzejsi. Do tego
niewątpliwego wkładu Jarosława Kaczyńskiego w edukację obywatelską,
dochodzi właśnie nowy komponent — ekologiczny. Otóż lider PiS w
ramach kampanii wyborczej zarządził natarcie na politykę
klimatyczną Unii Europejskiej. Twórcy słuchowiska politycznego
„Stan Wyjątkowy” Dominika Długosz i Jacek Gądek przewidują, że
edukacyjna pasja prezesa doprowadzi do tego, że już wkrótce każdy z
nas będzie miał w małym palcu zasady działania systemu handlu
emisjami gazów ETS, będzie znał bieżącą cenę wypuszczenia w niebo
jednej tony dwutlenku węgla i w myślach przeliczy, ile zielonego
podatku prezes zapłaci za ogrzanie swego domu oraz napełnienie baku
partyjnej limuzyny.
A mówiąc poważnie: widać wyraźnie, że
w kampanii przed wyborami w 2027 r. PiS zamierza ostro atakować
Unię Europejską. Zaczęło się od unijnego kredytu na zbrojenia SAFE,
z którego Kaczyński zrobił niemiecki plan gospodarczego podboju
Polski. Teraz na tapecie jest ETS — program ograniczenia emisji
dwutlenku węgla, który podnosi nasze rachunki za energię. Politycy
PiS żądają wyjścia Polski z ETS, choć doskonale wiedzą, że to
niemożliwe, bo to część unijnego prawa, które można porzucić tylko
wychodząc z UE. Sami tak mówili, gdy rządzili — dziś liczą, że o
tym nie pamiętamy.
A za rogiem są już kolejne unijne
tematy na kampanię PiS. Choćby rejestracja związków jednopłciowych,
na którą — po orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE — zgodził się
właśnie polski Naczelny Sąd Administracyjny.
Premier Donald Tusk od lat straszy,
że Kaczyński planuje polexit. Tym razem jednak PiS rzeczywiście
jest tak bliski rzucenia tego hasła, jak nigdy dotąd. Właściwie
wszystko, co proponują liderzy PiS wspierani przez prezydenta, to
kurs na opuszczenie Unii — tyle że bez mówienia o tym głośno.