Nov 15, 2025
Marsz Niepodległości przemaszerował i się rozformował na kolejny
rok, ale politycznie będzie jeszcze długo analizowany. Przede
wszystkim — analizowana będzie zmiana pokoleniowa na radykalnej
prawicy. Lider PiS Jarosław Kaczyński — papa i dziadek prawicy —
zupełnie zniknął w tłumie. Nikt go nie fetował, nikt go nie
potrzebował, prawie nikt go nie zauważał. Co prawda politycy PiS
uwijali się przy nim jak mróweczki, ale i tak zazdrośnie rzucali
oczami w stronę pierwszego szeregu i świty Karola Nawrockiego. Na
marszu prezydent czuł się jak ryba w wodzie. Ewidentnie był wśród
swoich. Nawet strój dobrał tak jak miałby zasilić „czarny sektor”.
Podobne wrażenia musiały towarzyszyć także organizatorom, bo lider
Konfederacji i marszowy kombatant Krzysztof Bosak przywitał Karola
Nawrockiego słowami: „jeden z nas”. Oczywiście zostało to
odnotowane w PiS — jako element rozważań, czyj właściwie jest
prezydent. Rychło w czas. Było spokojnie, ale marsz nic nie traci
ze swojej radykalności. Jak zwykle byli dziwni goście, tym razem za
sprawą europosła PiS Dominika Tarczyńskiego, który lubi czcić
polską niepodległość w towarzystwie wielbicieli Putina. Zresztą ze
wszystkich wystąpień i z haseł marszu wynika, że zagrożeniem są
Unia, Niemcy, Ukraina i Żydzi. Ani słowa o Rosji — i to w trzecim
roku wojny na Wschodzie.
Pod rękę z narodowcami Nawrocki maszeruje na wojnę totalną z
rządem. Po dość absurdalnym uderzeniu w młodych kadetów służb
specjalnych postanowił zastosować tę metodę do uderzenia w sędziów
— zablokował nominacje dla kilkudziesięciu z nich. Tak się składa,
że wszyscy, którym odmówił, przeszli przez konkursy neoKRS. Tak,
tej samej neoKRS, którą kontroluje PiS. Twórcy „Stanu Wyjątkowego”
Dominika Długosz i Kamil Dziubka szukają polityki w tych
nielogicznych na pierwszy rzut oka ruchach. Pewne jest jedno —
Nawrocki próbuje wysłać Kaczyńskiego na emeryturę i zastąpić go w
pisowskich wojnach z Donaldem Tuskiem. Liczymy na to, że prezes
tanio skóry nie sprzeda — bo lubimy obserwować te wojenki
prawicowych samców.