Jun 14, 2025
Niby wszystko było pewne, ale w Sejmie czuć było nerwówkę. Może
koalicja się połamie? Może kilkunastu posłów wypowie posłuszeństwo?
A może cały PSL po cichu negocjuje z PiS, by utworzyć nowy, wspólny
rząd? Nic takiego się nie wydarzyło. Premier Donald Tusk obronił
swe stanowisko, bo koalicja zgodnie zagłosowała za wotum zaufania
dla rządu. Tusk takiego wniosku o poparcie Sejmu składać nie
musiał, ale zrobił to po wyborczej porażce Rafała Trzaskowskiego po
to, żeby skonsolidować koalicję i udowodnić, że wciąż ma
większość.
Ponieważ to premier i rząd są w
polskim systemie władzy ważniejsi od prezydenta, był to wyraźny
sygnał wysłany do Karola Nawrockiego, żeby nie liczył na szybki
upadek Tuska — a wszak taki jest w tej chwili jedyny plan nowego
prezydenta z PiS. Kluczowe jest teraz to, co Tusk zrobi z tym
poparciem przez 2 lata, czyli do kolejnych wyborów parlamentarnych.
Jeśli widowiskowo je spartaczy, to jesienią 2027 r. w razie
wygranej PiS Tusk znajdzie się na czele listy przedstawicieli
obecnej władzy, których Kaczyński — serio, a nie tylko w
efektownych zapowiedziach — będzie chciał wsadzić za kraty.
Drugi na tej liście jest prokurator
generalny Adam Bodnar, który walczy z ludźmi Kaczyńskiego
usadowionymi w sądach i prokuraturze, a nade wszystko ściga
polityków i urzędników związanych z PiS. Twórcy „Stanu Wyjątkowego”
Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek zwracają uwagę, że wraz z wyborem
Karola Nawrockiego na prezydenta, drastycznie maleją szanse Bodnara
na dokończenie rozliczeń. Nawrocki będzie chronił ludzi PiS,
których Kaczyński zostawił w spadku Tuskowi w kluczowych
instytucjach państwa. Będzie też ułaskawiał pisowców, których
oskarży prokuratura i skażą sądy.
Stawiamy tezę, że 1 czerwca AD 2025 —
wraz z wyborem Nawrockiego — w Polsce skończyły się rozliczenia
PiS. Sami pisowcy już to czują — stąd przeciek do prawicowych
telewizji prywatnych rozmów telefonicznych Tuska z Romanem
Giertychem. Odpowiedzialni za specsłużby ludzie PiS pokazują w ten
sposób obecnej władzy gest Kozakiewicza. Przyznają się
ostentacyjnie do tego, że za swych rządów stosowali Pegasusa wobec
polityków opozycji, a w dodatku po utracie władzy zabrali sobie te
taśmy i są gotowi nimi atakować. Twórcy „Stanu Wyjątkowego”
wstrzymują się na razie z analizą nagrań, czekając na większy
pakiet taśm, który jest zapowiadany na przyszły tydzień.